• Cataleya Art

Krawędzie mojego życia

Aktualizacja: cze 24


Krawędzie mojego życia... o które się kaleczę...







Usłyszałam gdzieś to zdanie, jedno nikłe zdanie, które uleciało w przestrzeń, a potrafi znaczyć tak wiele. Dla wielu z nas takimi krawędziami mogą być wydarzenia z przeszłości, które kurczowo się nas trzymają, albo my trzymamy się ich, nie chcąc pozostawić. Wydarzenia, które pozostawiły złe wspomnienia, smutek, nostalgię... One nas po cichu kaleczą, są krawędziami do których czasem docieramy, w naszych myślach, we wspomnieniach. Czasem nie pozwalają nam iść dalej w naszym życiu, trzymają się nas a my im na to pozwalamy, nie próbując znaleźć sposobu, aby się z nimi pogodzić, przeboleć, wybaczyć i iść dalej. To trudny proces i jak samo słowo na to wskazuje - proces - wymaga starań i nie jest tylko jednorazową chwilą, na to trzeba się przygotować. Jednak, jeśli mamy wiarę i nie chcemy się poddawać - to wszystko jest możliwe, czasem bardzo trudne, ale możliwe.


Ważne jest, aby otrzeć się o te krawędzie i pozwolić sobie się z nimi zmierzyć. Czasem nas pokaleczą, ale dzięki temu je zrozumiemy, nic nam już gorszego się nie stanie. Możemy tylko pójść do przodu i uwolnić się od przeszłości.

Warto zmierzyć się z samym sobą, przeszłością i swoimi krawędziami, a potem iść już tylko do przodu, z otwartym umysłem, oczyszczoną duszą i wciąż nowym horyzontem...

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie