• Cataleya Art

2019 - rok poszukiwań

Zaktualizowano: cze 23



Rok 2019 był dla mnie rokiem poszukiwań, rozmyślań, snucia planów, dowiadywania się czegoś o sobie i innych. To był długi rok, pełen przejść, pełen pragnień, pełen świadomości, pełen zmian, w samej sobie przede wszystkim.

Warto się zmieniać, przewartościować to, co mamy dotychczas i to, jacy jesteśmy. Może przypadkiem, pod natłokiem życia - gdzieś się zapomnieliśmy i niestety tego nie zauważyliśmy. Bardzo łatwo jest się tak zwyczajnie zapomnieć i przeć naprzód, z błędnie rozumianym pojęciem czegokolwiek, z błędnie rozumianym pojęciem samego siebie.


Czy znalazłam to, czego szukałam ? Żebym wiedziała czego dokładnie szukam - pewnie już bym to znalazła. W życiu nie jest tak łatwo być pewnym obranej ścieżki. Wpływ na to mają nasze wszystkie doświadczenia, chyba najbardziej te z dzieciństwa, bo to one nas w jakiś sposób kierunkują. Jeśli są to złe doświadczenia, destruktywne, to będzie nam zdecydowanie ciężej. Będzie nam ciężej uwierzyć w siebie i podejmować zdecydowane działania. Czy jednak to, czego kiedyś doświadczyliśmy - definiuje jacy jesteśmy ? Pod wpływem tych oświadczeń możemy być najgorszą lub najlepszą wersją siebie, jeśli tylko zechcemy. Tą najgorszą wersję jest łatwiej wybrać, łatwiej się jej poddać i w nią brnąć. Sztuką jednak jest utrzymać to, co w nas dobre i konstruktywne i rozwijać to - z całą mocą. Uświadomiłam sobie, że nic nas nie definiuje, nic nie ma do tego prawa. Czy to nasze doświadczenia, wybory, decyzje... zawsze na końcu każdej ścieżki pozostajemy my i określa nas tylko to, jacy jesteśmy po jej pokonaniu. A uwierzcie mi, możemy być wszystkim, jeśli tylko odrzucimy wszystko to - co nas ogranicza, na co tracimy czas i energię. Możemy w końcu odnaleźć swoją drogę... jeśli tylko nie przestaniemy szukać.

Ja nie przestałam i nie zamierzam. Mimo, iż wiem, że przyjdą zwątpienia, że droga będzie trudna, że czasem nie będę wiedziała co robić, że moje słabości będą chciały mi w tym przeszkodzić - nie przestanę szukać.

Może to wszystko brzmi zbyt górnolotnie i poetycko - dla mnie tak właśnie ma brzmieć :) Nie zapomnę słów mojej polonistki, kiedy to po kolejnym dziesięciostronicowym eseju pisanym bardzo drobnym drukiem ( żeby zajęło mniej miejsca w zeszycie :)) powiedziała - "Kaśka nie stawaj w szranki z Mickiewiczem !" :) Pamiętam te słowa do dziś, ale wspominam je z uśmiechem na twarzy, bo teraz wiem, że mimo wszystko podziałały na mnie jak wyzwanie :) No i moje przepastne opisy i porównania pozostały mi do dziś :) no może trochę bardziej je kontroluję :) Są moje i dobrze mi z tym :)




Co do fotografii... zmieniło się bardzo wiele, jednak nadal jestem na etapie poszukiwań. Odważyłam się wyjść do ludzi, pracować z nimi, czasem z nieznanymi osobami. Nie ma lepszej nauki, od nabywania nowego doświadczenia w nieznanych sobie dziedzinach. Biorąc pod uwagę moją skrytą naturę - okazało się całkiem bezbolesne, no może nie bez początkowego stresu. Jednak po naciśnięciu kilka razu spustu migawki, było coraz lepiej, stres ustępował i ujawniała się wyobraźnia. Nie uważam się jednak za eksperta, daleko mi do tego, ale dążę do bycia choć w połowie tak perfekcyjna - jaka chciałabym być. Powoli wypracowywałam sobie swoje własne sposoby przygotowywania się do sesji, organizowania jej, dopracowywania szczegółów. No i co najważniejsze - widzę swoje wady i błędy i staram się nad nimi pracować. No i zaczynam zakochiwać się w świetle. Robię sobie co jakiś czas spacery i po prostu je obserwuję, to bardzo dobra nauka, uważność.


Co do sprzętu... powiększyłam swoje grono i dało mi ono zupełnie nowe możliwości. Wiem jednak, że aparat nie zrobi za mnie zdjęcia, bo tak naprawdę każde ujęcie zaczyna się we mnie, w mojej głowie. Sprzęt daje mi jednak większą pewność siebie, jakby był moim uzupełnieniem. Najważniejsze to dobrze się z nim zgrać, jakby tworzyło się jedno...


Co do funkcjonowania dzisiejszego świata... trochę się zwiodłam, na świecie i na samej sobie. Na świcie - bo jest jaki jest i idzie w takim kierunku w jakim prawdopodobnie musi iść. Cała ta technologia, media społecznościowe, bez których niektórzy nie potrafią żyć i pokazują całe swoje prywatne życie innym. Zamiast zostawić to, co najcenniejsze - dla wybranych. Zawiodłam się też na samej sobie, że pozwoliłam sobie za bardzo się na tym skupić. Przez moment myślałam, że tak po prostu trzeba, iść z tym prądem i pozwolić mu się nieść, niezależnie od tego czy mi się to podoba, czy nie. Zaczęło mnie to męczyć, ta mania wszechobecnych mediów. Zapragnęłam oddechu, odcięcia się od tego i nabrania dystansu, innego spojrzenia. Zapragnęłam spojrzeć na to w taki sposób, aby widzieć w tym jakość, widzieć to - co najbardziej wartościowe. Czy możliwe jest znalezienie idealnej kombinacji informacji i obrazów, dostosowanej tylko dla nas ? Hm.. na pewno się da, jak wszystko w życiu :) trzeba tylko znaleźć na to własny sposób, i tyle.

A jeśli komuś trudno jest w to uwierzyć, to niech powróci do czasów dzieciństwa, kiedy to nie mieliśmy internetu i głównym źródłem inspiracji była nasza wyobraźnia, wspomagana czasem książkami, otoczeniem czy natchnieniem przez innych. (Urodziłam się w latach osiemdziesiątych w Polsce i wtedy tak właśnie było. Dlatego nieco młodsi czytelnicy mogą mi uwierzyć na słowo ;)) Wtedy powstawało coś z niczego, a jednak powstawało, bo czerpaliśmy głównie ze swojej własnej mądrości.


Co do poszukiwań... czy je zakończyłam ? Nie. Nie zakończyłam poszukiwać. Wręcz przeciwnie. Zamierzam szukać jeszcze intensywniej ! Tylko tym razem mądrzej, odrzucając to, co nieistotne. No i zamierzam stanąć na przeciw swoim słabościom, nie pozwalać, by odwracały moją uwagę. A za każdym razem - jak zwątpię - przypominać sobie swoje własne słowa. Kropka.


45 wyświetlenia9 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie